Wiersze i opowiadania o kotach 

Bajka o kotach i tęczy To nie jest zwykła bajka – to jest bajka zasypianka o kotach i tęczy. Zasypianki są po to by ułatwić rodzicom
dobre usypianie dzieci. Strugi deszczu spadały wciąż w dół i w dół. Kot Szaruś i jego dobry przyjaciel – piesek Kropka siedzieli nieruchomo tuż przy drzwiach na taras i wyglądali przez szybę na zewnątrz. Szaruś ziewnął szeroko i przeciągnął się. Nie było zbyt wiele widać. Kolory były bure i rozmyte, a kształtów przedmiotów stojących nawet niedaleko prawie nie dało się rozróżnić.Taki
senny nastrój panował już dość długo. Woleliby pobiegać na podwórku i pobawić się, a tak nudzili się w domu. Niedaleko nich leżał sobie kot Mruczek. Ten niezbyt często się czymś zajmował, ale też nie widać było nigdy żeby się zbytnio nudził. Tym razem też – oczy miał szeroko otwarte i wpatrywał się cały czas w szybę…
- Co Ty tak oglądasz? Jest taki deszcz, że świata nie widać. – spytał Szaruś zaciekawiony.
Tamten nie odpowiedział od razu tylko najpierw przeciągnął się długo i leniwie. Potem kołyszącym, wolnym krokiem podszedł do nich i wreszcie
usiadł obok. Po chwili milczenia powiedział z mruczeniem:
- Jak to nic nie widać? Chyba po prostu nie umiecie patrzeć… Na świecie jest zawsze bardzo wiele do zobaczenia. Również w taki dzień jak dzisiaj. A właściwie – szczególnie w taki dzień jak dzisiaj. Zwykle wystarczy usiąść lub położyć się wygodnie i po prostu patrzeć. Ale trzeba to robić spokojnie i bez pośpiechu…
Szaruś i Kropka odwrócili się znowu w stronę szyby. Na początku nie widzieli wiele, ale po chwili się zaczęło…Na szybie zbierały się deszczowe krople. Całe mnóstwo. Tworzyły niesamowite kształty. Szarusiowi wydawało się, że widzi tam myszkę ze śmiesznie zawiniętym długim ogonem. Wchodziła ona do jakiegoś domku. Albo może to była psia buda. Taka jaką widział niedawno na innym podwórku. Aż uśmiechnął się sam do siebie. Kropka z rosnącym zdumieniem
zauważyła wielką kość, którą aż chciało się chwycić i zacząć ogryzać. Kształty zmieniały się i zdawały tańczyć jakiś powolny i niesamowity taniec.Gdy skupiło się na pojedynczych kroplach to widać było jak różne i niezwykłe bywały. Magiczne kształty gwiazd, drzew, kamieni i przeróżnych znanych i nieznanych przedmiotów przesuwały się im przed oczami. Wszystkie błyszczące i migotliwe. W kilku z nich Szaruś zobaczył kotka i pieska, które z otwartymi ze zdumienia pyszczkami przyglądały się czemuś nieruchomo. W innych zobaczył zamglony obraz tarasu przed nimi. Te u góry miały wszystko odwrócone do góry nogami. Każda z takich kropel to był cały świat – troszkę podobny, ale też bardzo różny od ich własnego.Nagle na dworze powiał silniejszy wiatr i krople
zaczęły przesuwać się po szybie. Rozciągały się teraz i zmieniały kształty. Tworzyły strumienie, które łączyły się w całe rzeki spływające w dół i w dół. Zwierzaki wciąż jeszcze oglądały w skupieniu ten fascynujący film gdy do drzwi podeszła Magda je otworzyła.
- Deszcz się już skończył. Zostawię otwarte drzwi, żeby się przewietrzyło – zawołała do środka domu.
Fala świeżości wpadła do środka. Zwierzaki wciągnęły głęboko powietrze i wstrzymały na chwilkę oddechy. Było chłodne, pachniało trawą i innymi roślinami podwórka. Gdyby się zamknęło oczy można było się poczuć jak na spacerze po lesie. Miękkie igliwie, które lekko kołysze się podczas każdego kroku i kropelki chłodnej rosy na łapkach.Woda spłynęła już z drzwi i cały taras widać było już jak na dłoni. Szaruś zobaczył teraz ślimaka, który pracowicie wspinał się na listki pobliskiego kwiatu. Falujące różki wyciągał na różne strony cały czas sprawdzając teren dookoła. Niedaleko, na gałęzi niewysokiego drzewa siedział wróbel,z piórkami nastroszonymi jeszcze po deszczu. Gałąź kołysała się pod nim leciutko, a on odpoczywał sobie z zamkniętymi oczkami. Na środku tarasu, po kałuży płynął zielony listek. Falująca woda popychała go w kierunku brzegu. Wyglądał jak łódź jakiejś mrówki podróżniczki.
- Jest jeszcze coś co powinniście koniecznie zobaczyć. – powiedział Mruczek – Popatrzcie na niebo.
Wszyscy zadarli pyszczki do góry, a Szaruś aż westchnął głęboko. Przez całą szerokość przechodziły kolorowe łuki. Obok siebie były chyba wszystkie
kolory, które kiedykolwiek zdarzyło mu się zobaczyć.
- To co widzicie to jest tęcza. Zdarza się czasami po deszczu. Jak chcecie to Wam opowiem skąd się wzięła – dodał z ciepłym uśmiechem.
Nie trzeba tego było im dwa razy powtarzać. Kropka i Szaruś zaraz ułożyli się i przytulili do siebie gotowi do słuchania.
-Jak już wiecie – dawno, dawno temu na świecie żyły pradawne koty – większe i potężniejsze niż my teraz. Król kotów był jednocześnie królem wszystkich zwierząt. W tamtych wspaniałych czasach po ziemi chodziły koty we wszystkich możliwych kolorach. Były zielone, czerwone, niebieskie, a nawet moje ulubione – fioletowe.
Leżąc wygodnie i słuchając, Szaruś wyobrażał sobie od razu te niesamowite barwy. Zdawało mu się, że przez przymknięte oczy widzi wszystko to, o czym Mruczek opowiada. A ten kontynuował:
- Przyszły jednak czasy, w których koty przestały żyć ze sobą w przyjaźni. Te, które były kolorowe zaczęły pysznić się i przechwalać. Nie chciały nawet patrzeć na swych czarnych, szarych i białych braci. Ponieważ król kotów był czarny stwierdziły, że muszą wybrać nowego króla. Takiego, który też będzie mienił się wszystkimi kolorami świata.Doszło w końcu do tego, że pewnego deszczowego dnia przyszły do władcy i powiedziały, że nie chcą już dłużej mieszkać razem z nie-kolorowymi kotami. I żądają stanowczo, żeby wyniosły się one. Mają po prostu zniknąć zupełnie im z oczu. Królowi już wcześniej nie podobały się te spory. A to co teraz od nich usłyszał, było całkowicie niedopuszczalne.
- Nie chcecie mieszkać razem z nami? – zapytał – Dobrze więc! To nie będziecie! – wykrzyknął.
W złości tupnął swoją potężną łapą tak mocno, że aż zatrzęsła się cała ziemia. Wstrząs był tak silny, że wszystkie kolorowe koty wyleciały natychmiast wysoko do góry i już więcej na ziemię nie spadły… Zobaczyć je można było dopiero tego dnia już po deszczu. Wszystkie ich kolory pokazały się na
niebie w postaci tęczy. Nie było na niej tylko czarnego, białego i szarego bo te koty pozostały na ziemi. Na ziemi zostało też część rudych kotów. Ale tylko te, które nie były na tyle głupie i zadufane w sobie by próbować przepędzać swoich braci.Od tamtej pory nie ma wśród nas tak kolorowych kotów. Można je tylko niekiedy zobaczyć po deszczu na niebie. Bo tęcza to jest właśnie pamiątka po ich wygnaniu. Tylko wtedy mogą się pokazać i to tylko bardzo daleko i wysoko na niebie. – zakończył Mruczek.
Niesamowita historia… – pomyślał Szaruś ziewając szeroko. Chciało mu się już bardzo spać i czuł, że oczka za chwilę zupełnie mu się zamkną. Kropka tymczasem zasłuchana w opowieść już dawno zasnęła i teraz widać tylko było jak oddycha spokojnie leżąc zwinięta w kłębek.Całkiem już usypiając Szaruś przypominał sobie też wszystko to co oglądał dzisiaj przez szybę podczas deszczu. Jego ostatnią myślą przed snem było, że tyle wspaniałych rzeczy można zobaczyć jeżeli tylko się po prostu spokojnie patrzy…Dobrej nocy życzy Elma...
Franciszek Kilimek i jego wiersze

Bo koty są dobre na wszystko:
na wszystko, co życie nam niesie,
bo koty, to czułość i bliskość
na wiosnę, na lato, na jesień.
A zimą, gdy dzień już zbyt krótki
i chłodnym ogarnia nas cieniem,
to k o t - twój przyjaciel malutki,
otuli cię ciepłym mruczeniem.
GDYBY

Gdyby mój kocur bury
miał trochę mniej kultury,
byłby może podobny
do tego gościa z góry.
Gdyby mój kocur szary
lubił się napić piwka,
byłby może podobny
do sąsiada z przeciwka.
Gdyby mój kocur biały
nie mył się co godzinę,
byłby może podobny
do pana Józka z synem.
Gdyby mój kocur rudy
chodził niepewnym krokiem,
byłby może podobny
do kolesia przed blokiem.
Gdyby się moja kotka
darła jak idiotka,
to byłaby podobna
do tej pani z Ośrodka.
Ale nie jest podobna
i tak samo te inne,
więc zgódźmy się bez żalu
na różnice niewinne.
I niech porównaniami
nikt się więcej nie trudzi,
bo k o t y są na szczęście
niepodobne do ludzi.
DO NIEJ

Przyznaję, nie jesteś pierwsza,
choć pewnie tak byś wolała.
Już wcześniej w podobnych wierszach
inna swe imię widziała.
Inna tuliła się do mnie,
(tak się to zwykle zaczyna)
i przyznam nie całkiem skromnie,
że też nie była jedyna.
I chociaż w serduszku masz łezki,
bo w świecie żyjemy dość wrednym,
jesteście jak słone orzeszki:
Nie można poprzestać na jednym.
Więc kiedyś, choć słaby i siwy,
znów jakąś podobną uwiodę,
bo jestem po prostu wrażliwy
na taką, jak twoja urodę.
Całując dziś łepek twój śliczny
mam jednak wahania co chwilę,
bo brat twój jest identyczny
i czasem niestety się mylę.
Tak samo przytulny i miły,
tak samo cieplutki ma brzuszek,
tak samo jak ty urokliwy
czarny, puszysty kłębuszek.
WEŹ KOTA

Jeśli los ci doskwiera boleśnie
i rozwściecza znajoma tępota,
to zrób to, co słyszałeś już wcześniej: weź k o t a .

Jeśli wokół panoszą się wieprze
i rozrasta się zwykła hołota,
to zrób to, co dla ciebie najlepsze: weź k o t a .

Jeśli kryzys ci zdrowie rujnuje,
lub zawiodła cię bliska istota,
to zrób to, co niewiele kosztuje :
weź k o t a .

Jeśli zbyt ci samotność dokuczy,
a twe serce w rozterkach się miota,
to znajdź coś, co ci miłość wymruczy
weź k o t a .
* * * * *
A kiedy weźmiesz
i po jakimś czasie
powiesz, że nic ci nie dało kocisko,
wtedy odpowiem,
że w tej ludzkiej masie
na drabinie ewolucji
jesteś troszeczkę za nisko .
List do kota.


"Codziennie obserwuję istotę, którą uważam dla siebie za wzór – mojego kota. Uczę się od niego (choć on o tym nie wie i wcale nie chce mnie pouczać – to ważna różnica!) i stwierdzam ku mojej wielkiej radości, że już bardziej jestem kotem niż kiedyś. Mój nauczyciel leży teraz rozluźniony, zwinięty w kłębek w bujanym fotelu i nie dba wcale o to, ile dla mnie znaczy.
Chciałabym być jeszcze bardziej podobna do ciebie:
        *  Ja też nie chcę już analizować i wyjaśniać, lecz po prostu być: jak ty, kiedy wygrzewasz się w słońcu, nie wiedząc nic o prognozie pogody.
        *  Ja też chciałabym z poczuciem bezpieczeństwa zbliżać się do ludzi i móc odchodzić od nich, kiedy nie są dla mnie dobrzy: jak ty, kiedy bez wahania unikasz, faworyzujesz, kochasz, opuszczasz.
        *  Ja też chciałabym potrafić zdobywać sobie czułość i miłość, kiedy ich potrzebuję: jak ty, kiedy delikatnie wskakujesz na moje kolana.
        *  Ja też chciałabym potrafić dyskretnie i nie narzucając „dobrych rad” pocieszać: jak ty, kiedy po prostu przychodzisz do mnie i słuchasz,bo widzisz, że jestem smutna.
        *  Ja też chciałabym potrafić unikać narzucanej mi „miłości” i zbyt wielu roszczeń kierowanych do mnie: jak ty, kiedy spokojnie wstajesz i odchodzisz, jeśli obdarzam cię pieszczotami w nadmiarze.
        *  Ja też chciałabym móc bez poczucia winy wyróżniać i  „niesprawiedliwie” dzielić swoje względy: jak ty nocą, kiedy B. wraca do domu, wstajesz z mojego łóżka i idziesz do jej pokoju – nie zastanawiając się, czy nie sprawia mi to przykrości.
        *  Ja też chciałabym móc zawsze przede wszystkim troszczyć się o siebie i siebie uważać za najważniejszą: jak ty, który stale robisz coś tylko dla siebie – i wspaniale jest, kiedy nasze życzenia się zgadzają.
        *  Ja też chciałabym ufać mojej sile i być pewną swoich możliwości:  jak ty, który zawsze dobrze oceniasz swój skok i dokładnie wiesz, co jest dla ciebie zbyt niebezpieczne, czego nie osiągniesz.
        *  Ja też chciałabym być uważna i ostrożna, stąpać swoją drogą, niczego nie niszcząc: jak, ty, kiedy spacerujesz po moim pełnym parapecie niczego nie przewracając.
        *  Ja też chciałabym być pełna wdzięku, silna, harmonijna i piękna:  jak ty, który nie zastanawiasz się, czy na pewno jesteś bardziej uroczy, piękny...; jak ty, który nie napinasz się, ponieważ na nic nie naciskasz.
        *  Ja też chciałabym radzić sobie przy pomocy mniejszej ilości słów: jak ty, kiedy ufasz temu, że wystarczająco cię lubię, aby zrozumieć cię również bez słów: jak ty, kiedy robisz to, co chcesz, nie pytając o pozwolenie ani nie usprawiedliwiając się.
        *  Ja też chciałabym potrafić głośno domagać się tego, co uważam za swoje prawo: jak ty, kiedy rano domagasz się swojego śniadania.
        *  Ja też chciałabym potrafić głośno się skarżyć, zamiast przyjmować wszystko z westchnieniem: jak ty, kiedy zbyt brudna jest dla ciebie twoja podstawka z piaskiem.
        *  Ja też chciałabym tak po prostu móc kłaść się do łóżek innych ludzi i nie wątpić o mojej wartości, kiedy mnie tam nie chcą: jak ty.
        *  Ja też chciałabym być ciekawa i odważać się na wszystko: jak ty, dla którego nie ma miejsc zbyt ciemnych i zbyt niesamowitych.
        *  Ja też chciałabym w moim otoczeniu odkrywać wciąż nowe zjawiska, ludzi, okazje do radości, partnerów do pieszczot, podniecające sprawy do
zbadania i zabawy: jak ty, który nigdy się nie nudzisz.
        *  Ja też chciałabym móc bez ograniczeń oddać się rozkoszy, kiedy dana mi jest miłość: jak ty, który nigdy nie liczysz, ile pieszczot  jesteś mi winien, nigdy nie zastanawiasz się czy jutro również będę cię pieścić i jak mógłbyś zdobyć tego gwarancję, co powinieneś w tym celu zrobić i kogo jeszcze oprócz ciebie pieszczę...
        *  Ja też chciałabym pozwolić sobie być próżną i godzinami zajmować się sobą: jak ty, który tak dokładnie i z przyjemnością myjesz się dla siebie.
        *  Ja też chciałabym żyć w zgodzie ze wszystkimi moimi cechami i żadnej się nie wypierać: jak ty, który nigdy nie pytasz sam siebie, czy polowanie na myszy jest moralne; który nie posądzasz się o schizofrenię tylko dlatego, że równocześnie jesteś i delikatny, i okrutny.
        *  Ja też chciałabym trzymać się z dala od obcych spraw i nie zastanawiać się, co jest dla nich dobre: jak ty, który nie zabraniasz mi palenia papierosów czy picia Coca-Coli.
        *  Ja też chciałabym być bezpieczna, nie poddawać się manipulacji ani wychowaniu: jak ty, który chodzisz tylko swoimi drogami, tylko siebie słuchasz, tylko do siebie należysz.
        *  Ja też chciałabym nie pytać innych, co zrobić: jak ty, który nigdy nie wpadłbyś na pomysł, aby zapytać innego kota, co powinieneś robić.
        *  Ja też chciałabym już więcej nie szukać, lecz po prostu żyć: jak ty, który bezczelnie kładziesz się na mojej książce i zakrywasz druk, w którym być może ukrywało się moje zaklęcie i pokazujesz mi: Tu jest życie, teraz!"