Stop - pseudohodowlom !!!!


Czym jest pseudohodowla?

Tą nazwą do niedawna określana była niezarejestrowana jednostka rozmnażająca tylko dla zysku koty i psy w typie rasy, bez udokumentowanego pochodzenia lub bez praw hodowlanych. W 2012 roku zmieniły się przepisy, które zakazały handlowania zwierzętami nierasowymi (można rozmnażać, nie wolno sprzedawać). Niestety istnieje luka prawna, którą pseudohodowcy nauczyli się wykorzystywać, by zalegalizować swoją działalność. Wystarczy w urzędzie gminy zarejestrować jakieś stowarzyszenie. Po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, jak grzyby po deszczu powstają organizacje zrzeszające dawne pseudohodowle, które obchodzą przepisy by kontynuować swoją działalność i "legalnie” oszukując ludzi zarabiać na tym pieniądze. Dodatkowo
przyczyniając się jeszcze do cierpienia zwierząt i niszcząc wieloletnią pracę genetyczną zaangażowanych hodowców.W chwili obecnej istnieje mnóstwo
stowarzyszeń, które deklarując swoje prozwierzęce intencje w rzeczywistości tylko podtrzymuje proceder rozmnażania psów i kotów
wyłącznie w celach handlowych. Posiadają one – lub nie – swoje strony internetowe, działają jako organizacje społeczne, wydają własne certyfikaty jakości (nie wiadomo do końca na jakiej podstawie) oraz “rodowody”, które spokojnie mogą powstać na każdej domowej drukarce. “Hodowle” wymyślają własne przydomki, zazwyczaj nie posiadają swoich stron internetowych (są wyjątki) i sprzedaż odbywa się głównie poprzez ogłoszenia i portale aukcyjne. Poza tym, co istotne nie podlegają żadnejkontroli, prowadzone są najtańszym możliwym kosztem i można się łatwo domyślić w jaki sposób wpływa to na stan zdrowia i usposobienia
zwierząt.

Jak rozpoznać takie stowarzyszenia i pseudohodowle?

Powodem ich powstania była nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt wprowadzona w styczniu 2012 roku, zatem data utworzenia tych “organizacji społecznych” będzie późniejsza. Często w ogłoszeniach pseudohodowcy podają również nr KRS, żeby “uwiarygodnić” swoją “hodowlę” (czego nie praktykują hodowcy zrzeszeni np. w Polskim Związku Felinologicznym). Nazwy takich stowarzyszeń raczej unikają określenia “hodowca”, w zamian zawierają takie słowa jak “miłośnicy”, “przyjaciele” chociaż ich zarobkowa działalność niewiele ma wspólnego z dobrem zwierząt. No i często w nazwie znaleźć się powinno słowo “rasowy”, wtedy łatwiej oszukać ludzi. Niektóre organizacje nieraz rejestrują nawet pseudohodowle kotów, choć tego gatunku nawet nie uwzględniają w nazwie.
Dopóki członek płaci składki, co kogo obchodzi czym handluje?

Tego typu organizacje czy stowarzyszenia nie podlegają żadnym odgórnym przepisom, nie propagują międzynarodowych standardów i nie współpracują z żadną organizacją spoza kraju (w kraju też raczej nie). Wystawiane przez nie rodowody pozostawiają wiele do życzenia zarówno pod względem jakości wykonania, jak i zawartych treści.

Ustawa o ochronie zwierząt zabrania sprzedaży, jeśli pochodzenie nie jest udokumentowane. I na tym polega luka prawna – jeśli pseudohodowca uzyska “rodowód” to jest to dokument, nawet jeśli prawie wszystkie rubryki zawierają informację “przodek nieznany/NN”. Zwierzęta rasowe mają znane pochodzenie, które jest udokumentowane rodowodem i to jest znacząca różnica!

Nie oznacza to, że jedynie zwierzęta rasowe mają „monopol” na rozmnażanie. Wiele kotów nierasowych, zwykłych dachowców wygląda pięknie albo ma ciekawy charakter. Przykładem może być nasz kot domowy - Dziabąg,który pozytywnym usposobieniem zdobywa serca wszystkich gości i nie daje po sobie poznać, że jest niepełnosprawny. Chodzi zatem o to, że pozyskiwanie potomstwa od kotów bez znanego pochodzenia, nie powinno być określane hodowlą. Takich kociąt nie należy przypisywać do wybranej przez siebie rasy (często na nieuzasadnionej podstawie) a ich sprzedaż jest zwyczajnym wyłudzeniem i oszustwem. Niestety pseudohodowcy wykorzystując lukę prawną czynią z tego legalny proceder, a nieświadomy przyszły właściciel dając się oszukać podtrzymuje popyt na tego typu praktyki.

Dzięki niektórym informacjom można spróbować uniknąć oszustwa i upewnić się, że kot którego chcemy kupić nie pochodzi z pseudohodowli. Wiedza na temat rejestracji hodowli, niektórych aspektów jej prowadzenia, pochodzenia kotów hodowlanych i podstawowych zasad opieki nad kotami powinna pomóc w zorientowaniu się z kim mamy doczynienia. (Obok artykułu zamieszczamy listę przykładowych pytań.) Istotnych informacji dostarcza również rodowód, który zawiera informacje o pochodzeniu obydwu linii rodzicielskich. Uczciwy hodowca, nie będzie miał powodu by nie udostępnić powyższych danych przed zakupem kota.

Dlaczego rozmnażanie kotów bez znanego pochodzenia niesie negatywne skutki?

Pseudohodowcy nieraz deklarują w swoich ogłoszeniach dobre warunki utrzymania, dokonywanie szczepień itd. Nieraz twierdzą, że kierują się wielką “miłością do zwierząt”. Czasem nawet zdarza się nawet, że to prawda. Jednak wciąż pozostaje pytanie „po co”?

Jeśli zwierzę nie ma udokumentowanego pochodzenia – nie znamy jego przodków. Nie ma wówczas znaczenia, że jedno z rodziców może posiadać pełen rodowód czy być po rodowodowych rodzicach, skoro druga linia rodzicielska jest nieznana. To, że potomstwo wyglądem przypomina daną rasę, nie znaczy, że jest kotem rasowym. Zarówno wygląd, jak i charakter może wcale nie pasować do wzorca rasowego. Kot może okazać się agresywny, zalękniony, stwarzać zagrożenie dla dzieci. Nie wiemy też jakie genetyczne choroby, skłonności do chorób czy wady może przekazać potomstwu. Takie postępowanie jest nie tylko oszukiwaniem właściciela, ale także godzi w dobre imię rasy – wyrabia jej fałszywą opinię na podstawie kotów, które wcale do tej rasy nie należą. Rzecz, która mnie w tym dodatkowo irytuje zarówno jako hodowcę, jak i zootechnika, to fakt,że takie postępowanie niszczy wieloletnią pracę, uzyskiwany postęp
hodowlany i znacznie utrudnia doskonalenie rasy.

Nie rozumiem jak można sprzedawać koty na allegro czy innych serwisach, nawet nie nawiązując wcześniejszego kontaktu z właścicielem? Nie wiedzieć do jakiego domu trafiają maluchy i twierdzić, że bardzo kocha się koty. Jak można deklarować, że kot jest rasowy czy “hodowany w czystości rasy”, podczas gdy zwierzę na zdjęciu lub jego rodzice znacznie odbiegają od wzorca już na pierwszy rzut oka. Samo umaszczenie typu point nie czyni kota tajskim,syjamskim, ragdollem czy innym wykazujących tę konkretną cechę. Na każdą rasę składa się szereg różnych aspektów dotyczących nie tylko wyglądu. Niestety większość pseudohodowców wykazuje się w tej kwestii ignorancją i nieraz nawet tych ras nie rozróżnia. W kwestii własnych kotów – nie wiedzą, bo nie chcą wiedzieć, nie widzą, bo nie chcą zobaczyć, że chociaż ich kot jest piękny i miły, to niekoniecznie jest rasowy. Jeśli ktoś chce zajmować się hodowlą, niech zajmie się tym na poważnie. Interesuje się tematem, poszerza swoją wiedzę i próbuje coś osiągnąć w hodowli, a nie tylko pozyskiwać nowe kocięta do sprzedania. W imię zasady „jak coś robić, to porządnie, albo wcale”.

 Po co pseudohodowla rozmnaża zwierzęta?

Odpowiadając na pytanie „po co pseudohodowle rozmnażają zwierzęta?” odpowiedź jest prosta – dla pieniędzy. Jako lekarz weterynarii nie mogę nawet spekulować, że kierują się dobrem swojego pupila. Stwierdzenie, że kotka powinna choć raz zostać matką „dla zdrowia” jest nieprawdziwe. Nie ma żadnych medycznych wskazań i zalet takiego postępowania. Nie ma żadnych pozytywnych skutków dla zdrowia kotki bycie w ciąży „chociaż raz”.

Jest za to problem narodzonych kociąt, którym trzeba znaleźć dom. Niejednokrotnie jest to powodem przepełnienia schronisk dla zwierząt. Pojawia się w nich znaczna ilość kotów i psów „w typie rasy”, oddanych ponieważ nie spełniały oczekiwań właścicieli – chorowały, były agresywne lub cierpiały z powodu innych zaburzeń behawioralnych. Pseudohodowcy się jednak nie przejmują, nauczyli się czerpać z tego zysk. Po zmianie ustawy stali się nawet bardziej bezczelni, żądając za koty ceny takiej, jak normalne hodowle lub niewiele niższej. Przy znacznie mniejszych kosztach poniesionych na odchowanie kociąt, maksymalizują swoje zyski.

Dlaczego koty z pseudohodowli są tańsze?

Na cenę kociaka z hodowli wpływa wiele czynników i nie są to jedynie koszty poniesione w związku z żywieniem, opieką weterynaryjną i utrzymaniem kociąt. Prowadzenie hodowli obejmuje także zakup odpowiednich kotów do rozrodu, stworzenie i utrzymanie odpowiednich warunki dla zwierząt, właściwe żywienie, opiekę weterynaryjną, ciężką pracę hodowcy (bo to nieprawda, że zwierzęta “hodują się same”), a także udział w wystawach, składki członkowskie i na samym końcu rodowody. Kocięta z pseudohodowli, które nie ponosiły większości powyższych kosztów, były zawsze dużo tańsze od rasowych kotów. Niestety ostatnio pazerność pseudohodowców rośnie. Do tej pory kociaki od takich osób kosztowały kilkaset złotych, podczas gdy renomowane hodowle oferowały kocięta po cenie od tysiąca wzwyż. Teraz niektóre koty nierasowe „w typie rasy” można znaleźć już za porównywalne kwoty. Zazwyczaj nie idzie za tym poprawa sposobu utrzymania i rozmnażania kotów. Pseudohodowcy zazwyczaj starają się odnieść jak największy zysk, jak najmniejszym kosztem. Nie ma większego znaczenia, że cierpi na tym jakość utrzymania kociąt, opieki nad nimi i wieloaspektowa “jakość” samych zwierząt.

Jako lekarz weterynarii często spotykam się ze stwierdzeniem, że „hodowca zapewnił, że kot był odrobaczony”, a okazuje się, że ma pasożyty wewnętrzne. Wynika to z nieprawidłowego odrobaczania lub najzwyczajniej w świecie właściciele zostali oszukani. Zazwyczaj kocięta nie mają też żadnych szczepień, a czasem mają „jakieś” szczepienia, niezawsze zgodne z programem profilaktycznym. Sam fakt posiadania książeczki zdrowia nie jest dowodem na to, że o kociaka należycie dbano.Tym bardziej, że co sprytniejsi zamawiają książeczki w internecie i z jej wystawieniem lekarz weterynarii nie ma nic wspólnego.

Zmniejszenie kosztów pseudohowcy uzyskują również przez stosowanie tanich, nie zawsze odpowiednich karm. Chociaż w ogłoszeniach mogą napisać, że zwierzęta karmione są najlepszą dostępną na rynku. Dotyczy to zarówno żywienia samych kociąt, jak i dorosłych kotów i kotek w okresie ciąży i laktacji. Może to skutkować nieprawidłowym wzrostem, złymi nawykami żywieniowymi, a także licznymi chorobami, nawet w późniejszym wieku. Smutny jest również fakt, że skoro sami nie potrafią należycie zadbać o swoje zwierzęta, nie są też w stanie przekazać odpowiednich informacji i wskazówek właścicielom. Bardzo często trafiam wswojej pracy na osoby przekonane, że prawidłowo troszczą się o pupila, a w rzeczywistości swoim postępowaniem mogą wyrządzić mu krzywdę.

Często koszty pozyskania kociąt w pseudohodowlach są dodatkowo obniżane przez szybsze wydanie ich do nowych domów, co ma negatywne skutki na rozwój fizyczny, psychiczny i społeczny. Kotka karmi kocięta przynajmniej do 8 tygodnia ich życia, jednak powinny one przebywać z matką dłużej. Tymczasem w większości pseudohodowli kocięta sprzedawane są już w 7-8 tygodniu, a nieraz od razu jak zaczną pobierać stałą karmę (ok. 4 tyg.). Większości pseudohodowców nie obchodzi, gdzie trafiają ich zwierzęta. Ważne, żeby pozbyć się ich w miarę szybko i tanio, by uzyskać większy zysk. Zainteresowanie losem kociaka kończy się z chwilą wydania go właścicielowi, który zdany jest na siebie w opiece nad kotem przez kolejne lata jego życia.

Pseudohodowcy nie ponoszą też kosztów uczestnictwa w wystawach kotów, bo po prostu na nie nie jeżdżą. A wystawy nie są jedynie po to, by pokazać światu swoich podopiecznych. Na takie imprezy zapraszani są wykwalifikowani sędziowie, którzy oceniają wszystkie zgłoszone koty. Mogą wówczas skontrolować w jakim stanie jest zwierzę, czy rzeczywiście nadaje się do hodowli i ewentualnie cofnąć zgodę na rozmnażanie. Na podstawie ich werdyktu przyznawane są poszczególne tytuły, jeśli dany kot spełnia określone warunki. Po co zatem pseudohodowca miałby jechać na wystawę, skoro wie, że jego kot nie jest kotem rasowym i tych warunków nie spełni?

W każdym środowisku znaleźć można “czarną owcę” i nieraz nawet długodziałające hodowle zarejestrowane w ramach międzynarodowych organizacji mogą nie spełniać pewnych standardów. Jednak takie ryzyko jest znacznie mniejsze niż w przypadku pseudohodowli nie podlegających żadnej kontroli. Nie wszystkie pseudohodowle to drastyczne przypadki, o których nieraz słyszy się w mediach (np. interwencja Straży dla zwierząt w Wilanowie, czy interwencja OTOZ w Tczewie).Większość z nich ogranicza się do niewielkiej liczby zwierząt i czasem zdarza się, że koty mają całkiem dobre warunki utrzymania. Jednak nadal pozostaje pytanie o sens rozmnażania zwierząt nierasowych. W schroniskach ich przecież nie brakuje, więc po co mnożyć nieszczęść? Brak świadomości w tym zakresie i wiedzy na temat hodowli nie jest wytłumaczeniem. Niezależnie od “miłości do zwierząt” i rozmiaru ignorancji pseudohodowców – oszustwo nadal pozostaje oszustwem. Smutne, że jest to oszustwo legalne w świetle polskiego prawa…
autor: lek. wet. inż. zoot. Karolina Kijek
wszelkie prawa zastrzeżone
© Viosna*PL 
Żaden szanujący się hodowca nie
wystawia kotów na serwisach aukcyjnych!
Związki takie jak, np. PZF wręcz
zabraniają tego swoim członkom. 
Stowarzyszenia działające od wielu lat, takie jak Polska Federacja Felinologiczna Felis Polonia, czy Polski Związek Felinologiczny udostępniają listę swoich członków. Podlegają międzynarodowym organizacjom WCF lub FIFE. Na ich międzynarodowej stronie z łatwością można znaleźć listę członków w poszczególnych krajach.

Rodowody wydawane przez powyższe organizacje: dokumentują znane pochodzenie kociąt do 5 pokoleń wstecz,wszystkie imiona przodków opatrzone są numerami ich rodowodów, zdobytymi tytułami i kodami EMS (oznaczającymi rasę i umaszczenie)opatrzone są symbolem krajowej oraz międzynarodowej organizacji,posiadają tłoczenie, znak wodny i/lub hologram uniemożliwiający kopiowanie, fałszowanie.
O co pytać przed kupieniem kota?
  1. W jakim związku jest zarejestrowana hodowla?
  2. Kiedy hodowla została zarejestrowana?
  3. Czy hodowca jeździ z kotami na wystawy?
  4. Kiedy koty-rodzice były na wystawie i kto dokonywał oceny? (bardziej zorientowani: można wypytać w jakiej klasie koty były wystawiane i jakie uzyskały noty)
  5. Jakie koty są rodzicami kociąt i z jakich hodowli pochodzą/gdzie są zarejestrowane?
  6. Czy rodzice są utytułowani? (np. Champion, Grand International Champion)
  7. Czy można zobaczyć rodowód kociąt, albo przynajmniej rodowody rodziców?
  8. Czy hodowla jest wolna od chorób FeLV oraz FIV?
  9. Kiedy były robione testy w kierunku FeLV oraz FIV?
  10. W przypadku maine coon czy rodzice są badani w kierunku HCM (kardiomiopatia przerostowa)?
  11. Który lekarz weterynarii opiekuje się kotami w hodowli?